Idziesz chodnikiem. Przed tobą starszy człowiek.
Porusza się wolno. Trochę za wolno.
Chcesz go ominąć, bo się spieszysz. Autobus zaraz odjedzie, ktoś czeka, telefon dzwoni. Senior zatrzymuje się przed schodami. Jedną ręką mocniej chwyta poręcz, drugą poprawia torbę. Przez chwilę stoi nieruchomo.
W głowie młodego człowieka łatwo pojawia się wtedy myśl:
„Przecież to tylko kilka schodów.”
W sklepie starsza kobieta długo szuka drobnych w portfelu.
„Czy naprawdę nie można szybciej?”
Ktoś po raz trzeci prosi o powtórzenie zdania.
„Przecież mówię wyraźnie.”
Starszy człowiek nie zauważa przeszkody znajdującej się z boku.
„Jak można tego nie widzieć?”
A potem któregoś dnia zakładasz na siebie kilkanaście kilogramów dodatkowego obciążenia. Usztywniasz kostki. Nadgarstki przestają poruszać się swobodnie. Na szyję trafia kołnierz ograniczający obracanie głowy. Na uszy zakładasz ochronniki tłumiące dźwięki, a przed oczami pojawia się obraz przypominający świat widziany przez osobę z zaćmą albo jaskrą.
I nagle te same schody wyglądają zupełnie inaczej.

Starość nie przychodzi jednego dnia
Nikt nie budzi się rano jako osiemdziesięciolatek.
Starość przychodzi powoli.
Najpierw trochę trudniej jest wstać z fotela. Potem trzeba mocniej oprzeć dłoń o podłokietnik.
Schody, które przez kilkadziesiąt lat pokonywało się bez zastanowienia, zaczynają wymagać koncentracji.
Zakupy stają się cięższe.
Palce nie są już tak sprawne.
Głowa nie obraca się tak swobodnie.
Oczy potrzebują więcej światła.
Dźwięki zaczynają się zlewać, szczególnie gdy kilka osób mówi jednocześnie.
Ciało, które kiedyś wykonywało polecenia niemal natychmiast, zaczyna stawiać opór.
I właśnie tego młodemu człowiekowi niezwykle trudno jest sobie wyobrazić.
Bo zdrowe ciało jest czymś oczywistym.
Kiedy masz dwadzieścia lat, nie zastanawiasz się nad tym, ile mięśni bierze udział w zwykłym podnoszeniu się z krzesła. Nie analizujesz ruchu dłoni podczas zapinania guzika. Nie myślisz o tym, że podczas przechodzenia przez ulicę w ułamku sekundy obracasz głowę w lewo i w prawo.
Po prostu to robisz.
Dopiero kiedy ciało przestaje współpracować tak sprawnie, zwyczajne czynności zaczynają przypominać małe zadania do wykonania.

„Przecież babcia mogłaby zrobić to szybciej”
Problemem starości nie są wyłącznie ograniczenia fizyczne.
Czasem jeszcze trudniejsze jest niezrozumienie ze strony innych ludzi.
Żyjemy szybko.
Szybko chodzimy, szybko odpowiadamy, szybko robimy zakupy. A człowiek, który porusza się wolniej, zaczyna przeszkadzać w rytmie świata stworzonego dla ludzi sprawnych.
Senior wolniej wchodzi do autobusu.
Dłużej wyciąga kartę płatniczą.
Nie zawsze słyszy pytanie kasjera.
Potrzebuje chwili, aby przeczytać drobny napis.
Czasami prosi o pomoc w wykonaniu czegoś, co dla młodej osoby wydaje się banalne.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa lekcja empatii.
Bo bardzo łatwo powiedzieć komuś:
„Pospiesz się.”
Znacznie trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie:
„Czy ja potrafiłbym zrobić to szybciej, gdybym czuł świat tak jak on?”

Załóż starość na kilka minut
Tego doświadczenia nie da się w pełni przekazać wykładem.
Można przygotować prezentację.
Można pokazać statystyki.
Można przez godzinę opowiadać o fizjologii starzenia się organizmu.
Ale dopiero osobiste doświadczenie potrafi zmienić perspektywę.
Temu służy Symulator Starości PRO 9.
Młody, zdrowy człowiek zakłada specjalną kamizelkę obciążeniową. Na jego rękach i nogach pojawiają się dodatkowe ciężary i elementy ograniczające ruch. Kołnierz zmniejsza swobodę obracania głowy. Ochronniki słuchu utrudniają odbiór otoczenia. Specjalne okulary pozwalają zasymulować wybrane zaburzenia widzenia.
I wtedy można spróbować wykonać najprostsze zadania.
Przejść kilka metrów.
Podnieść przedmiot z podłogi.
Usiąść.
Wstać.
Odwrócić głowę.
Usłyszeć polecenie wypowiedziane przez drugą osobę.
Rozpoznać przedmiot znajdujący się poza centralnym polem widzenia.
Zapiąć guzik.
Napisać kilka słów.
To, co chwilę wcześniej było automatyczne, wymaga nagle uwagi i wysiłku.
Kilkanaście kilogramów zmienia perspektywę
Kamizelka może zostać obciążona do około 12 kilogramów.
Do tego dochodzą obciążenia rąk i nóg, usztywnienie karku oraz ograniczenie swobody ruchów.
Spróbuj wtedy wejść po schodach.
Nagle przestajesz pytać:
„Dlaczego senior idzie tak wolno?”
Zaczynasz zastanawiać się:
„Jak on daje radę robić to codziennie?”
To zasadnicza różnica.
Pierwsze pytanie ocenia.
Drugie próbuje zrozumieć.
I właśnie w tej krótkiej zmianie sposobu myślenia kryje się ogromna wartość edukacyjna symulatora.

Najbardziej zaskakuje nie ciężar
Wiele osób spodziewa się, że najtrudniejsze będzie dodatkowe obciążenie.
Nie zawsze tak jest.
Czasem większym zaskoczeniem okazuje się ograniczenie drobnych ruchów dłoni.
Albo niemożność swobodnego odwrócenia głowy.
Albo moment, w którym ktoś stojący obok coś mówi, a ty słyszysz dźwięk, lecz nie potrafisz dobrze zrozumieć słów.
Powtarza zdanie.
Jeszcze raz.
I jeszcze raz.
Wtedy możesz poczuć coś, czego nie pokazują żadne liczby:
bezradność.
Nie dlatego, że nie chcesz zrozumieć.
Nie dlatego, że nie słuchasz.
Po prostu nie możesz.
Podobnie może wyglądać codzienność osoby starszej.
Okulary zmieniają świat w kilka sekund
Wyobraź sobie, że przez całe życie widziałeś normalnie.
A później obraz stopniowo staje się mniej wyraźny.
Kontrast się pogarsza.
Pojawia się ograniczenie pola widzenia.
Przeszkody przestają być tak oczywiste.
Młodemu człowiekowi niezwykle trudno zrozumieć, dlaczego senior nie zauważył stopnia, krawężnika albo przedmiotu leżącego na podłodze.
Dopiero okulary symulujące zaburzenia widzenia pozwalają spojrzeć na otoczenie z zupełnie innej perspektywy.
I wtedy zwyczajny korytarz może stać się przestrzenią pełną pułapek.

Empatia zaczyna się tam, gdzie kończy się wyobraźnia
Często mówimy młodym ludziom:
„Szanuj starszych”.
To ważne zdanie.
Ale samo polecenie nie zawsze wystarcza.
Znacznie skuteczniejsze może być pytanie:
„Chcesz zobaczyć, dlaczego starszy człowiek potrzebuje twojej cierpliwości?”
A potem pozwolić uczestnikowi samemu tego doświadczyć.
Nie przez godzinę.
Nie przez dzień.
Czasami wystarczy kilkanaście minut.
Bo po zdjęciu symulatora młody człowiek odzyskuje pełną swobodę ruchu.
Senior nie może zdjąć swojego wieku.
To chyba najważniejsza część całego doświadczenia.
Uczestnik odpina kamizelkę.
Zdejmuje obciążniki.
Ściąga kołnierz.
Odkłada okulary.
Zdejmuje ochronniki słuchu.
I po kilku sekundach znowu może szybko chodzić, swobodnie obracać głowę, dobrze słyszeć i bez problemu korzystać z własnych dłoni.
Osoba starsza nie ma takiej możliwości.
Każdy młody człowiek powinien tego spróbować
Nie dlatego, żeby udawać seniora.
Nie dlatego, żeby zrobić zabawne zdjęcie w ciężkiej kamizelce.
I zdecydowanie nie po to, żeby starość przedstawiać jako coś śmiesznego.
Wręcz przeciwnie.
Symulator powinien być narzędziem do nauki szacunku.
Wyobraźmy sobie, że każdy nastolatek podczas edukacji szkolnej choć raz bierze udział w takich zajęciach.
Musi przejść korytarzem.
Usiąść i wstać.
Podnieść coś z podłogi.
Wykonać drobną czynność rękami.
Porozmawiać z drugą osobą przy ograniczonym słuchu.
Spróbować poruszać się przy ograniczonym widzeniu.
A potem wraca do domu.
Być może następnego dnia zobaczy swoją babcię, dziadka albo starszego sąsiada trochę inaczej.
Może nie powie:
„No chodź szybciej”.
Może przytrzyma drzwi.
Może zaczeka.
Może powtórzy zdanie bez irytacji.
Może zamiast przejść obok, poda rękę.
I właśnie wtedy kilkanaście minut spędzonych w symulatorze zaczyna mieć znaczenie.
Starość nie dotyczy „ich”
Jest jeszcze jedna rzecz, o której młodzi ludzie rzadko myślą.
Seniorzy nie urodzili się seniorami.
Człowiek, którego dziś mijasz powoli idącego chodnikiem, kiedyś biegał.
Jeździł na rowerze.
Spóźniał się do szkoły.
Tańczył.
Nosił dzieci na rękach.
Pracował.
Budował dom.
Podróżował.
Zakochiwał się.
Miał dwadzieścia lat i prawdopodobnie również uważał, że starość jest czymś niezwykle odległym.
Dokładnie tak samo jak dzisiejszy dwudziestolatek.
Dlatego edukacja dotycząca starzenia nie jest opowieścią o „starszych ludziach”.
Jest opowieścią o nas wszystkich.
Jeżeli będziemy mieli szczęście żyć wystarczająco długo, większość z nas pewnego dnia sama zacznie potrzebować więcej czasu, więcej pomocy i więcej cierpliwości ze strony innych.
Nie chodzi o litość. Chodzi o zrozumienie.
Senior nie potrzebuje współczucia tylko dlatego, że jest starszy.
Potrzebuje świata, który rozumie jego możliwości.
Ławki, na której można odpocząć.
Czytelnego oznakowania.
Bezpiecznych schodów.
Czasu na wejście do autobusu.
Wyraźnego komunikatu.
Cierpliwego rozmówcy.
Czasami zwyczajnej, wyciągniętej dłoni.
Tego właśnie powinny uczyć zajęcia z wykorzystaniem symulatora starości.
Nie litości.
Empatii.
Bo empatia nie oznacza: „wiem, co czujesz”.
Znacznie uczciwiej powiedzieć:
„Nie wiem dokładnie, co czujesz. Ale przez chwilę spróbowałem zobaczyć świat z twojej perspektywy.”
I być może właśnie taka lekcja zostaje z człowiekiem na całe życie.
Kilkanaście minut, które może zmienić zachowanie na wiele lat
Symulator Starości PRO 9 pozwala na bezpośrednie doświadczenie wybranych ograniczeń związanych ze sprawnością ruchową, manualną, słuchem i widzeniem.
Nie jest oczywiście w stanie odwzorować całego procesu starzenia ani doświadczeń konkretnego seniora. Każdy człowiek starzeje się inaczej.
Może jednak zrobić coś niezwykle ważnego:
zburzyć przekonanie, że skoro coś jest łatwe dla mnie, musi być łatwe dla każdego.
Dlatego takie doświadczenie powinno znaleźć swoje miejsce w szkołach, na uczelniach, podczas zajęć z edukacji zdrowotnej, warsztatów społecznych, szkoleń opiekunów, wolontariuszy i wszystkich osób pracujących z seniorami.
A być może choć raz w życiu powinien przejść przez nie każdy młody człowiek.
Bo starość trudno zrozumieć, patrząc na nią z zewnątrz.
Czasami trzeba ją na kilka minut założyć.